niedziela, 2 czerwca 2013

piknik u premiera

jest nie do zdarcia na takich imprezach, wyszliśmy jako jedni z ostatnich, bo przecież trzeba uczestniczyć we wszystkim co najciekawsze


moja mała fanka medycyny skorzystała z okazji "zwiedzenia" karetki pogotowia, moc radości to badanie "chorego" prawdziwymi słuchawkami; inne dzieci wchodziły i wychodziły a ona stała i słuchała, poznawała sprzęt i leczyła :)

kolejna radość, rekwizyty używane w plenerowym studiu foto można wziąść do domu
w domu co prawda chwilę nieuwagi Lenki wykorzystały psy i też zabawiły się różowym boa, przez co skróciło się o blisko połowę.. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz