i dino z wody, a raczej z tratwy, a dokładniej z rowerku wodnego przerobionego na coś jakby tratwa :)\
na początku się bała, siedziała wciśnięta pomiędzy mnie a tatę, ścisło opatulona w kapok
po kilku minutach kapok zaczął przeszkadzać, siedzieć się odechciało, zaczęły się spacerki po naszym "stateczku", przyszła ochota na zmoczenie rączek, nóżek i w końcu ja zaczęłam się bać, że wyląduje w wodzie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz