niedziela, 17 listopada 2013

Córka nas na piknik zaprosiła

jeszcze październikowe, cieplejsze dni

Zaplanowała i zorganizowała piknik. Na tą okazję dzień wcześniej upiekła ciasteczka z kleiku ryżowego (z niewielką moją pomocą). Na środek transportu wybrała oczywiście rowery. Spakowała w koszyk piknikowy wszystko co potrzebne i niepotrzebne.

Na miejscu piknik przemienił się w restaurację, której Lena była właścicielką. Musiała też zastępować kucharza i kelnerkę, bo znów nie przyszli do pracy.

Otwarcie lokalu

Przyjęcie pierwszego zamówienia

Przygotowania na zapleczu

Realizacja zamówienia

Dolewka dla wymagających klientów

Kanapki, ciasteczka, pomidorki, cukierki, herbatka z miętą i niezbędna na pikniku (w restauracji) kula śniegowa :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz