Moja córka od piątku na wakacjach, pierwszy raz na tak długo bez rodziców. Doczekać się nie mogła tego wyjazdu (już, już mamo odejdź od samochodu, bo my jedziemy, papapa.. :)) Urzęduje na plaży, trochę się pluska w zimnym morzu, babcię naciąga chyba na WSZYSTKIE możliwe atrakcje dla dzieci :) Przez telefon mało ze sobą rozmawiamy, bo w dzień nie ma czasu na rozmowy z mamą, wieczorem jest jednak ryzyko, że się rozczuli. Pisze za to do mnie smsy rękami Marty (Marta, dzięki wielkie :))
W domu dziwnie jakoś. Piesy zdezorientowane, pierwszą noc tuptały po domu, szukały, popiskiwały..Ja zdjęcia oglądam, blog się przynajmniej przydaje :) Płytki z filmami, które dostaliśmy na koniec roku z przedszkola obejrzałam już trzy razy. Przy tym wszystkie rzeczy, które mam do zrobienia zajmują mi minimum o połowę mniej czasu :) Zakupy, które normalnie robię będąc w sklepie z Lenką w pól godziny dziś zrobiłam w 10 minut.
Zobaczymy się dopiero w sobotę, a ja już godziny liczę. Powinnam sobie zrobić kalendarz taki jaki Lenka ma na wakacjach, w którym codzienne skreśla jeden dzień do spotkania z rodzicami...
Najgorsze przede mną dopiero w sierpniu, bo wtedy moje dziecię wyjeżdża na prawie dwa tygodnie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz