Zaraz po powrocie z wakacji Lenka pojechała z babcią do prababci, czyli jak to ona mówi na farmę, a na farmie jak to na farmie, zbieranie jajek, karmienie kurczaków, doglądanie świń, krów, pilnowanie gęsi; opowiada, że to były jej obowiązki :)
Tata lenkowy chciał się wkręcić na ten wyjazd, ale Lena całe miała mnóstwo argumentów
- Pojedziemy wszyscy razem
- Nie, nie, wy lepiej zostańcie z domu z pieskami
- Weźmiemy pieski do prababci
- One nie lubią krów i trzeba z nimi zostać w domu. Jestem już umówiona w autobusie z Martą i tego nie można zmieniać.
itd.
Pojechaliśmy po nią w niedzielę, ale córki nie zastaliśmy, bo z ciocią pojechała na 4 urodziny koleżanki, a koleżankę poznała kilka minut wcześniej w kościele..
Tym sposobem zdecydowaną większość wakacji spędziła poza domem. Na jednym wyjeździe już planowała następny. Ja ledwo uprałam, uprasowałam i ułożyłam ubranka w szafkach już je znów pakowałam do walizki. Wczoraj, po naszym powrocie z weekendu pod Poznaniem w końcu stwierdziła super są wszystkie wyjazdy i wakacje, ale w naszym domku jest najlepiej. Po czym po godzinie odezwała się jednak dusza podróżnika: kiedy pojedziemy do budapesztu?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz