Z długiego weekendu zrobiliśmy sobie tydzień wakacji. Główne atrakcje wyjazdu to 1. bolesne ząbkowanie z podwyższoną temperaturą przez pierwsze 2 dni, 2. wiatr, wiatr, wiatr, 3. kradzież tablic rejestracyjnych Moni i Mariowi (w związku z czym pierwsza lenkowa wizyta na komendzie.) Już przed wyjazdem zęby zaczęły doskwierać, na miejscu było tylko gorzej. Wszystkie wcześniejsze ząbki wychodziły łagodnie, wystarczał dentinox, a teraz po raz pierwszy musieliśmy podawać nurofen + kupiłam gryzak. Pogoda całkiem znośna, bo padało tylko w nocy. Przez 6 dni wiało, siódmego dnia przestało, ale my już oczywiście musieliśmy wyjeżdżać... Pierwsze tegoroczne spotkanie z morzem trwało kilka minut zaledwie. Szalony wiatr, wirujący piasek i wielkie fale zupełnie się nie spodobały Lence, musieliśmy szybko uciekać z plaży.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz