Nietrafiony pomysł. Wesoło i sympatycznie było do momentu kiedy płynęliśmy portem. Było zaczepianie i machanie do spacerujących ludzi. Kiedy wypłynęliśmy na morze Lenka spanikowała, bała się fal i ogromu wody. Zeszłyśmy więc na dół i prawie cały rejs spędziłyśmy w barze przyklejone do ściany.
Przy okazji mamy nowe słówko: tatek
Przy okazji mamy nowe słówko: tatek



Oj my też przerabialiśmy koszmar wycieczki statkiem...tylko moja córeczka chciała rozpaczliwie do wody:) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńzupełnie odwrotnie niż u nas :)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia :)