Wielkie wydarzenie to miało być, w końcu to pierwszy bal. W domu dwa dni wyborów: być księżniczką, być aniołkiem, czy baletnicą. Z wykombinowaniem strojów się nakombinowałam, ale córce mojej żaden szczególnie do gustu nie przypadł. Sukni księżniczki i korony zdecydowanie odmówiła, aniołek całkiem całkiem, ale skrzydełka niezbyt wygodne, baletnica nawet ok, ale spódniczka odrobinę przyciasna :) Szczęście w tym wyborach trudnych, że akurat przyjaciółka zadzwoniła, wysłuchała, zarządziła: przyjeżdżajcie, od nas strój wróżki pożyczajcie :)
Lenka na bal się z babcią wybrała. Na miejscu okazało się, że zdecydowana większość małych klubowiczów jest nieobecna, głównie z powodu chorób różnych. Tak więc bal odbył się w składzie zaledwie trzyosobowym + opiekunowie. Panie prowadzące na początek zaplanowały wspólne przygotowanie masek karnawałowych. W trakcie "produkcji" maski dla Lenki radość wielka nastąpiła, bo na sali pojawili się rodzice :) Niespodziankę taką córce postanowiliśmy zrobić i na balu się wspólnie zabawić :)

Śliczna wróżka z Lenki:)
OdpowiedzUsuńdziękuję w imieniu wróżki :)
Usuń