Niewielu zdziwi fakt, że w tym roku a dokładniej w samym marcu z Zoo byliśmy już trzy razy :)
Osobiście fanką takiej instytucji jak Zoo nie jestem, za każdym razem coś tam wypatrzę co smuci.., ale nie o tym ten blog.. Poza tym dziecię lubi, a nawet uwielbia, wręcz uzależnione jest więc jeździmy i jeździmy w miarę często :))
Pierwszy raz w tym roku był w pełni zaplanowany, wyczekany. Pojechaliśmy od razu z pierwszym podmuchem wiosny. Drugi raz 100% spontaniczny. Lenka rzuciła hasło w samochodzie: Mam dobly pomys, jedziemy do zio! W sumie czemu nie :) Byliśmy akurat całkiem niedaleko, był Dzień Kobiet, a małym (i nie tylko małym) kobietkom się nie odmawia :) Trzeci raz z Julią i jej rodzicami - mieszanka spontaniczności i planowania :)
ZOO po raz pierwszy:
Żaden wyjazd do Zoo nie może odbyć się bez zakupu balonu :) [a może balona :))))]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz