sobota, 16 czerwca 2012

Zaległy Dzień Dziecka..

Pogoda nas w tamten piątek nie rozpieszczała. Zamiast zaplanowanego długiego szwędania po Starówce i fontann była pizza i szybkie spacery w przerwach deszczu.
Dopiero w drodze powrotnej niespodzianka, śliczna tęcza

Na szczęście dzień dziecka w tym roku trwał trzy dni :) Największą radością było zaplanowane od dawna wyjście na pierwszy życiowy koncert! Koncert Ani Wyszkoni i szaleństwo do późnej nocy. Specjalnie na tę okazję babcia Żabcia nauczyła Lenkę piosenki; czy ten pan i pani są w sobie zatochani, czy ta pani tego pana chce.. itd :)

I jak to u nas bywa, obowiązkowo zoo :) Tym razem nie naoglądaliśmy się zwierzaków, zostały przysłonięte przez atrakcje disneyowskie. Były konkursy, nagrody, nieśmiałe tańczenie na scenie i obowiązkowo na koniec balony.

dziś po ponad dwóch tygodniach przypomniało się Lence: mamo daj te chrupki disneja co mi pani dała
(w zoo tego dnia disnyowskie było wszystko, nawet chrupki i woda mineralna :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz