wtorek, 2 sierpnia 2011

Wielka parada smerfów

... która wielką była tylko z nazwy. Liczyliśmy, że będzie to bardziej atrakcyjna impreza. Mikrofon prowadzącego działał tak, że słychać było jedynie bełkot, a wesołe smerfusiowe piosenki brzmiały jak pieśni kościelne. Lena i Julia zainteresowanie tym wszystkim wykazały znikome, więc dość szybko przenieśliśmy się w inne miejsce.

2 komentarze:

  1. mu już się kilka razy przekonaliśmy, że imprezy dla dzieci ze słowem 'wielka" w nazwie są zazwyczaj wielka klapą! i dlatego takie imprezy omijamy WIELKIM łukiem:D

    pozdrawiamy
    J&M
    PS. nie moge się zalogować do bloggera stąd ten anonim:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a my jeszcze nie mamy dużego doświadczenia w udziale w tego typu imprezach :) następnym razem pewnie dwa się zastanowimy zanim pójdziemy :)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń