Ciekawa byłam, czy ta miłość do teatrzyku to jednorazowa sprawa, czy coś bardziej trwałego. Przekonać się mogłam już trzy dni po Królowej Śniegu. Z okazji ferii w naszej mieścinie zawitał teatrzyk. Lenka wybrała się z babcią Usią. Z tego co babcia opowiedziała wiem, że podobało się bardzo, że brawo biła nie tylko swoimi łapkami, ale też babcinymi :) Znów w trakcie przedstawienia chciała iść na scenę, udało jej się to dopiero na zakończenie spektaklu. Teatrzyk był przewidziany raczej dla młodzieży szkolnej, więc na scenie dzieciom sięgała do pasa :) Nie przeszkadzało to oczywiście. Radość była niesamowita, kiedy jeden z aktorów wziął Lenkę na ręcę, a potem z nią tańczył :)
Siłą rozpędu w nast. niedzielę znów wybraliśmy się do teatrzyku. Tym razem umówiłyśmy się z Oliwką i jej mamą. Teraz scena była na wyciągnięcie ręki, bo wszystkie dzieci siedziały na materacach przed aktorami.
A jak szaleć kulturalnie to na całego :) Kilka dni później już tylko we dwie poszłyśmy na przedstawienie. Znów wykorzystana okazja teatrzyku z okazji ferii w mieście w naszym mieście :)
Tym sposobem w ciągu niespełna dwóch tygodni cztery spotkania z teatrzykiem :)))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz